Styczniowe smuteczki

 Nie ukrywałam nigdy i ukrywać nie zamierzam, że styczeń to najtrudniejszy dla mnie miesiąc w roku. Próbowałam go oswoić, planując właśnie w styczniu 'podróż życia', ale akurat w tym momencie jest to dla mnie dodatkowym źródłem melancholii... Właśnie mijają dwa lata od pobytu w Japonii, po którym żadne miejsce w Europie już nie 'smakuje' tak, jak przedtem... Cóż. Styczeń trzeba przetrwać, a tymczasem moje smuteczki zaczęły się, jakoś tak, mimochodem i mimo woli - personifikować... I pomyślałam, że to jest raczej dobry kierunek, uosobione smutki są łatwiejsze do zaopiekowania, a jednocześnie w jakiś sposób pozbywam się ich ze swojego 'wnętrza człowieka'... Ma to sens?! 🙈 Dla mnie tak!🥰 

Smuteczki materializują się powoli, ale jest to dla mnie niezwykle kojący proces. Lubię sobie tak podłubać igłą, na luzie i bez pośpiechu. Wykonać coś namacalnego własnymi rękami... Na razie nabierają kształtu dwa smuteczki, z których żaden jeszcze nie jest skończony. Jeszcze trwają - tak jak styczeń...






Ciekawa jestem, jak Wy radzicie sobie ze styczniem, czy jest ktoś, kto w ogóle lubi ten miesiąc? Jestem bardzo ciekawa!

A tymczasem, na przekór wszystkiemu, życzę Wam pięknej niedzieli i spokojnego tygodnia💓 Ściskam! 

Komentarze

  1. Ooo, ciekawy ten smuteczek! Taki do zaopiekowania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Miru, oby do Wiosny ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, znam tę radość tworzenia - autoterapia na wielu poziomach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie też koniec starego roku i początek nowego są zawsze trudne. Styczeń w ogóle jest do kitu, często różne rzeczy idą zupełnie nie tak. Solidaryzuję się z tobą w melancholii. Mam nadzieję, że te smuteczki po oswojeniu już nie będą takie straszne. Patrząc na twoje przeróżne procesy twórcze, myślę, jak pięknie ci wszystko wychodzi, i nawet swoją melancholię potrafisz przekuć w coś wspaniałego. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 💗 tak ładnie mi napisałaś, że aż się wzruszyłam... Naprawdę bardzo mi miło, że tak uważasz - że wszystko mi pięknie wychodzi! To najpiękniejszy komplement!💓 Nie wiem, czy powinnam się cieszyć, że podzielasz moje styczniowe nastroje czy raczej Ci współczuć... Ale jednak zawsze to raźniej we dwie w melancholii 😉 ściskam Cię mocno

      Usuń
  5. Styczeń i luty to też dla mnie najgorszy okres w roku. Staram się więc traktować łagodniej niż zwykle, troszkę się nawet rozpieszczać. Twoja wersja walki z chandrą jest na pewno bardziej twórcza, a zmaterializowane smuteczki na pewno będą mniej straszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja tak fatalnie znoszę ten 'rozruch' roku... Dobrze wiedzieć, że jest nas więcej. Dziś mi tak jakoś, że nawet zmaterializowane smuteczki nie pomagają, ale nie poddaje się i szyję...
      Ściskam!

      Usuń

Prześlij komentarz