Sen o Warszawie
Poprosiłam w pracy o urlop na 23 stycznia, aby z samego rana udać się pociągiem w kierunku naszej stolicy. Wieczorem, w klubie Proxima, miałam po raz drugi w życiu zobaczyć na żywo Madmans Esprit z Korei Południowej. Koncert Madmans Esprit to dla mnie, w pewnym sensie, symbol czegoś niemożliwego, co jednak się ziściło. Zawsze będę pamiętać, jak moja córka, (któregoś wieczoru, w samym środku pandemicznego odcięcia od świata w roku 2020), włączyła na yt teledysk nieznanego mi wtedy zespołu. To był utwór Seoul - pierwszy utwór Madmans Esprit, jaki usłyszałam. I zachwyciłam się...
Potem wiele razy mówiłysmy o tym, że gdyby kiedykolwiek przyjechali do Polski, idziemy na koncert. A przypominam, w 2020 roku granice większości państw były zamknięte dla ruchu turystycznego... Więc tak, powtarzałyśmy to sobie, marzyłyśmy o koncercie, który w tamtym czasie wydawał się czymś całkowicie surrealistycznym i niemożliwym do spełnienia... Tymczasem - byłyśmy już na dwóch ich koncertach! I tym razem udało mi się zrobić zdjęcie z samym Kyuho - głównym mózgiem Madmans Esprit!I wcale nie przeszkadzało mi, że najprawdopodobniej byłam najstarszą osobą, bedącą na tym koncercie 🤪.
W podróż zabrałam ze sobą moją śliczną Momosię, kupioną kiedyś w postaci samej głowy, do której dokupiłam obitsu. Dziewczyna była bardzo ożywiona wyprawą:
Podobało jej się w pociągu, całe szczęście, bo spędziłyśmy tam trochę czasu... Na dworcu poczekałam na moją córkę, która przybyła z Torunia i już razem udałyśmy się w stronę hotelu... a nie, wróć - najpierw odwiedziliśmy sklep Miniso w Złotych Tarasach, z którego wyszłam z nowym przyjacielem... 🤭
Momosi podobało się również w hotelu:
A oto mój nowy przyjaciel - Wakuku. Jemu też podobał się nasz dziwny hotel🥰.
Mimo bardzo specyficznego wystroju, czułam się wyjątkowo dobrze w tym miejscu. Wysokie sufity, duże, jasne okna z widokiem na stolicę... Siedziałam w półmroku przy żółtym stoliku i piłam przepyszną kawę z mlekiem owsianym o smaku popcornu... Chwila zatrzymana na zawsze w mojej pamięci❤️.
Zima w tym roku jest wyjątkowo mroźna, co odczułam dość wyraźnie, stojąc w niebotycznie długiej kolejce pod Proximą. Twardy, zmrożony śnieg, ciemniejące niebo i ten przeszywający mróz! Palców u nóg nie czułam jeszcze długo po wejściu do klubu. Nie, nie piszę, żeby marudzić, tylko żeby nakreślić atmosferę tamtego wieczoru. Warto było marznąć w kolejce i zdążyć kupić koszulkę i bon na zdjęcie z Kyuho.





















Styl Pingwinka lub Gejszy - na mróz najlepsiejszy ☆☆☆
OdpowiedzUsuńSą gejsze i pingwiny, ale ja niestety jestem nielotem z Antarktydy ...
UsuńSuper, że udało się Wam spędzić razem czas i do tego spełniać marzenia!!!
OdpowiedzUsuńTak... To są bezcenne momenty 💗
UsuńZamknięcie w windzie to horror:(((
OdpowiedzUsuńJuż nigdy w życiu nie wejdę do żadnej, choćbym miała 30 pięter iść!
UsuńMomoko zawsze ujmowała me serce, ale oryginalne ciało skutecznie mnie doń zniechęcało - chętnie ujrzenia ją na żywo na tym obitsu :)))
OdpowiedzUsuńOryginalne ciało wcale nie jest takie złe, jaką ma opinię. Czyli rozumiem że mam pannę pakować do pomacania? A jest co macać 🙈🤣 to obitsu ma wyjątkowo bujny biust🤣
UsuńKoleżka z Warszawy przeciekawy!
OdpowiedzUsuńTaki łobuz. A jaki milusi w dotyku 🥰
UsuńCieszę się, że podobało ci się w stolicy. Tylko współczuję przygody z windą. Ten hotel to jakiś dawny szpital? Nawet nie wiem, że takie miejsca w moim mieście istnieją. Takie wymarzone koncerty to zawsze masa wrażeń. Dla mnie najlepszym koncertem, na jakim byłam, był D'espairsRay w Gdyni, ogromnie cieszę się też, że mam zdjęcie z Yukim Sakurai z Rice, bo facet jest już niemal legendą. Z sentymentem wspominam też koncert DEG w Katowicach, bo byłam wtedy najbliżej Die'a, chociaż ostatnio też udało mi się być prawie przy samej barierce. Momosia cudnie się wystroiła na wycieczkę po stolicy. A opóźnione pociągi - ech, chyba się jeszcze nie zdarzyło, żeby któryś przyjechał normalnie. Trzeba się do Japonii przeprowadzić. :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTak, to hotel - przychodnia, Piękna 23. Wystrój jak dla mnie boski, czułam się tam bardzo dobrze. Tylko ta cholerna winda 🙈 Zazdroszczę Twojego bogatego doświadczenia koncertowego, ja latami odmawiałam sobie takich przyjemności... Dobry pomysł z tą przeprowadzką do Japonii, dawaj! 😉💓
UsuńGratuluję spełnienia marzeń, choć nie zazdroszczę przygody z windą (mam klaustrofobię, więc to zdarzenie jak z koszmaru, brr...). Panna ubrała się bardzo stosownie do warunków atmosferycznych ;)!
OdpowiedzUsuńJa niby nie mam klaustrofobii ale chyba jednak mam 🙈🙈🙈
Usuń