Majówkowo


    Ech... Los naprawdę bywa przekorny 😉 Ja naprawdę miałam dość Barbie. Naprawdę. Byłam szczęśliwa z tymi, które miałam i nie chciałam już żadnej wiecej. Ale uległo to, powiedzmy, nieznacznej modyfikacji 😉 w momencie, w którym odebrałam paczkę z urodzinowym prezentem od znajomego (znamy się od dziecka, chodziliśmy razem do podstawówki i niespodziewanie od jakichś ośmiu lat, mamy ze sobą kontakt). Prezentem owym była lalka... Barbie Divali! Prawdziwa z niej piękność... Jest wprost niewyobrażalnie urodziwa!💓 






 Ale żeby nie było... Majówkowa sesja nie ominęła również japońskich staruszek, skullpandy (kocham te figurki!) oraz jeszcze kogoś, ale to na deser 😉 Po prostu uwielbiam wszystkie moje lalki🤗💓 







A oto obiecany deserek, czyli przepięknie zielonooka kurhn 💚💚💚









Na koniec jeszcze trochę moich zachwytów nad przyrodą, nad tym wyjątkowym odcieniem zieleni, który zdarza się tylko w maju...





 
A niedaleko mojego domu spotkałam takiego uroczego jegomościa... Albo uroczą...jegomościnę ?😬Nieważne, to było cudo pod postacią kota!💓

 
 


Spokojnego tygodnia!💓

Komentarze

Popularne posty