Pożegnanie lata w Kołobrzegu
Jak Kołobrzeg, to już od razu wiadomo z kim - z moją kochaną Inką! 💖 Urządziłyśmy sobie spotkanie pod koniec sierpnia, choć dopiero teraz wypadło zrobić o tym posta. Jak zwykle było cudnie, ale czas minął nieubłaganie szybko... A nasze lalki, jak to lalki... Niektóre koniecznie chciały pohasać na golaska po plaży, inne niekoniecznie... Takie to szalone towarzystwo z nami pojechało! Poniżej fotki lalek Inki i moich, kolejność przypadkowa i wymieszana 🙈🤣
Moja Cami w wersji 'in progress'... Tutaj jeszcze biedulka miała tylko spodnią suknię i bieliznę w postaci koszuli ( na zdjęciu oczywiście nie widać😉) ...
Oczywiście musiałyśmy również coś przekąsić - ja zjadłam przepyszne ravioli w truflowym sosie, Inka gnocchi i na dodatek pomyliłysmy swoje herbatki... Moja miętowa smakowała jakby nie było w niej mięty, natomiast Inkowa czarna z cytryną zupełnie miętowa się zrobiła 🤣
Hmmm ... A może jednak jakiś chochlik nam te herbaty zamienił?

























.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz